Bundesliga najlepsi strzelcy

Robert Lewandowski nie zdobył króla strzelców Bundesligi

sobota, 01 lipiec 2017 20:27
Robert Lewandowski nie zdobył króla strzelców Bundesligi

Polska maszyna, potwór pola karnego, najskuteczniejsza broń Bayernu Monachium, wiecznie głodny kolejnych sukcesów – to tylko kilka określeń jednego z najlepszych snajperów na świecie. Mowa oczywiście o Robercie Lewandowskim. Koniecznie trzeba spojrzeć na jego niesamowity progres i przeanalizować to, jak spisywał się w sezonie 2016/2017.

Jak zaczynał Robert Lewandowski?

Lewandowski urodził się w 1988 roku w Polsce i tam też stawiał swoje pierwsze kroki w zawodowej piłce. Przez 4 lata grał w Ekstraklasie – w Zniczu Proszków (2006-2008 r.) oraz w Lechu Poznań (2008-2010 r.) Właśnie w Poznaniu został dostrzeżony przez niemieckich skautów i samego Juergena Kloppa, dlatego został sprzedany za 4,5 mln euro i trafił do Borussi Dortmund. Debiut w Bundeslidze zaliczył 22 sierpnia 2010 roku, a pierwszego gola strzelił prawie miesiąc później. Razem z BVB zdobył w swoim premierowym sezonie Mistrzostwo Niemiec. Jednak kolejny sezon pozwolił mu już rozwinąć skrzydła i zdobyć tytuł Króla Strzelców Pucharu Niemiec, a razem z kolegami Mistrzostwo i Puchar Niemiec. Kolejne lata wiązały się z jednoczesnym rozwojem talentu młodego Polaka, ale też dominacją na krajowym podwórku Bayernu Monachium. Wszystko to sprawiło, że 4 stycznia 2014 roku Lewy dołączył do bawarskiego klubu. Szybko okazało się to strzałem w dziesiątkę, gdyż idealnie wkomponował się w filozofię ich gry. Wszystko to sprawiło, że jeszcze trzykrotnie mógł cieszyć się Mistrzostwem Niemiec (2014/2015, 2015/2016, 2016/2017), Pucharem Niemiec (2015/2016) oraz jeszcze raz tytułem Najlepszego Strzelca Bundesligi (2015/2016).

 

Sezon 2016/17 w wykonaniu Lewego - analiza

Według „Kickera” Lewandowski został wybrany przez kolegów z drużyny najlepszym zawodnikiem sezonu. Zresztą statystyki mówią same za siebie. Dzięki strzeleniu 30 goli drugi sezon z rzędu zrównał się z legendarnym G. Müllerem pod względem rekordowej ilości goli. Wystarczy przeanalizować sezon w wykonaniu Polaka, aby stwierdzić, że zdecydowanie to był jego czas.

Już pierwszy mecz sezonu 2016/17 z Werder Bremen było jak pokazanie, kto tu rządzi. Lewy strzelił wtedy hat-tricka, a koledzy z Bayernu dołożyli 3 kolejne gole. W znacznie trudniejszym meczu z FC Schalke 04 w 2. kolejce również ustrzelił gola, ale też zaliczył asystę. W meczu z FC Ingolstadt znów popisał się skutecznością. Jednak kolejne pięć kolejek było znacznie słabszych w wykonaniu Polaka. Co ciekawe odbijało się to od razu na Bayernie, który zaczął tracić punkty. Frustracja Lewego i kibiców została przerwana na moment w 9. kolejce, kiedy strzelił dwa gole, a przy trzecim ukazał ducha drużyny i zaliczył asystę. Bayern wygrał 3:1, jednak była to tylko zasłona dymna. Kolejne mecze z silniejszymi rywalami (Hoffenheim i Borussią Dortmund) znów ukazały niemoc Lewandowskiego i całego Bayernu Monachium. Doprowadziło to nawet do tego, że Bayern spadł na drugie miejsce w tabeli, ustępując RB Leipzig.

Wraz z początkiem grudnia wszystko zaczęło wychodzić na prostą, a jesienne kłopoty odchodzić w zapomnienie. W przypadku Lewandowskiego to była najwyższa pora, aby gonić Aubameyanga w klasyfikacji strzelców Bundesligi. Mimo końca roku Lewandowski strzelał już jak na zawołanie. Rozpoczął od meczu z 1.FSV Mainz 05, gdzie popisał się dwoma trafieniami, później doprowadził do rozgromienia Wolfsburgu (2 gole), a w ostatnim meczu przed przerwą zimową Bayern znów wdarł się na szczyt tabeli, a Lewandowski popisał się golem i asystą w meczu z objawieniem sezonu, czyli z RB Leipzig.

Na początku nowego roku Lewandowski znów potrzebował odrobinę czasu na to, aby wejść na odpowiedni tor. Jednak nie oznacza to, że nie wbijał goli. Już w pierwszej kolejce po przerwie w meczu z SC Freiburg trafiał dwa razy, dając przy okazji 3 punkty Bayernowi. Ewidentne stało się, że Bawarczycy są zdecydowanie zbyt zależni od dyspozycji Lewandowskiego, bo kiedy strzelał, nie przegrywali.

Fenomenalny wyścig o koronę króla strzelców miał rozpocząć się raz jeszcze w 24 kolejce, kiedy Lewy ustrzelił hat-tricka, a Bayern rozgromił Hamburg 8:0. W kolejnych meczach Polak znacznie częściej strzelał masowo niż regularnie w każdym meczu. Jednak, kiedy Bayern był już niemal pewny piątego Mistrzostwa Niemiec z rzędu, kibice zacierali ręce na rywalizację strzelecką między aż trójką zawodników: Lewandowskim, Aubameyangiem oraz zaskakującym Anthonym Modeste’em.

Swoją walkę do ostatniej minuty potwierdził Lewandowski w meczu z FC Augsburg, gdzie trafił znów hat-tricka i aż dwukrotnie asystował. Bardzo ważnym meczem było starcie największych rywali, czyli Bayernu Monachium z Borussią Dortmund. Podczas tego spotkania nie liczył się tylko prestiż, 3 punkty, czy zadowolenie swoich kibiców, dla wielu to był starcie Aubameyanga i Lewandowskiego. W tym przypadku skończyło się na wyraźnym ostrzeżeniu dla Auby, gdyż Lewy strzelił dwa gole i razem z drużyną cieszył się z wygranej. Jednak zapłacił za to swoją cenę, gdyż doznał niegroźnej kontuzji barku, która osłabiła go przede wszystkim podczas meczów Pucharu Niemiec i Ligi Mistrzów. W 29. kolejce mógł pozwolić sobie na dojście do siebie, gdyż został zawieszony za żółte kartki.

Pamiętaj, że na naszej stronie klasyfikacja zawodników, którzy zdobyli największą liczbę goli znajdziesz na stronie: Bundesliga strzelcy

Powrót do pełni zdrowia był widoczny już w 31. kolejce, kiedy Lewy trafiał dwukrotnie do bramki wilków, a raz asystował. Przed ostatnimi dwoma kolejkami Lewandowski jeszcze gonił Gabończyka w ilości trafień. Jednak mecz z RB Leipzig i dwa znakomite gole odwróciły tabelę najlepszych strzelców Bundesligi na korzyść Polaka. Pozostał jeszcze jeden mecz, a Lewandowski był w o tyle komfortowej sytuacji, że wyprzedzał Aube jednym trafieniem. Wszystko stało się jasne 20 maja 2017 roku, kiedy Bayern wygrał mecz z SC Freiburg i potwierdził swoją dominację. Jednak gorzką pigułkę musiał przełknąć Lewandowski, gdyż zamiast umocnić swoją pozycję w klasyfikacji, zaliczył jedynie asystę i ostatecznie przegrał z walecznym Aubameyangiem. Tamten strzelił dwa gole i cieszył się armatką, którą otrzymuje najlepszy snajper Bundesligi.

 

Najlepsi strzelcy ligi niemieckiej w sezonie 2016/17

30 goli pozwoliło mu uplasować się na drugiej pozycji w klasyfikacji strzelców. Auba z jednym golem więcej zgarnął swój pierwszy indywidualny tytuł. Na trzecim miejscu znalazł się niespodziewanie Anthony Modeste, który strzelił dla Kolonii 25 goli. Ilość goli pierwszej trójki świadczyła o jakości i sile ligi niemieckiej. Strzelcy z TOP10 robili różnicę i podnosili poziom rywalizacji, dlatego warto spojrzeć też na statystyki pozostałych siedmiu zawodników.

 

Klasyfikacja strzelców Bundesligi

1. Pierre-Emerick Aubameyang – Borussia Dortmund – 31 goli

2. Robert Lewandowski – Bayern Monachium - 30 goli

3. Anthony Modeste – 1.FC Köln – 25 goli

4. Timo Werner – RB Leipzig – 21

5. Mario Gomez – VfL Wolfsburg – 16

6. Andrej Kramarić - TSG 1899 Hoffenheim – 15

Max Kruse - Werder Brema - 15

8. Arjen Robben - Bayern Monachium – 13

9. Vedad Ibišević - Hertha BSC – 12

10.Serge Gnabry - Werder Brema - 11

Florian Niederlechner - SC Freiburg - 11

Javier Hernández - Bayer Leverkusen – 11

Lars Stindl - Borussia Mönchengladbach - 11

Sandro Wagner - TSG 1899 Hoffenheim - 11

 

Rekordy Lewego w karierze klubowej

Lewandowski jest człowiekiem stworzonym do osiągania wielkich wyników i pobijania najbardziej wyśrubowanych rekordów. Wystarczy spojrzeć na poniższe zestawienie, aby w pełni się z tym zgodzić.

- Strzelił 5 niesamowitych goli w jednym meczu i to w dodatku w czasie dziewięciu minut w 2015 roku w meczu z VfL Wolfsburg. Przy okazji pobił jeszcze 4 inne rekordy w tym samym meczu: strzelił najszybszego hat-tricka w historii Bundesligi, oddał najszybsze 4 i 5 goli w historii oraz stał się pierwszym zawodnikiem niemieckiej ligi, który trafiał 5 razy wchodząc z ławki.

- Najwięcej razy strzelał Realowi Madryt w Lidze Mistrzów – aż 6 razy.

- Stał się najskuteczniejszym polskim zawodnikiem w Bundeslidze w historii.

- Jest zawodnikiem, który w sezonie 2016/2017 ustrzelił najpóźniejszego gola w Bundeslidze. Miało to miejsce w meczu z Herthą BSC 18 lutego 2017 roku.

- Występował aż 6 razy w Superpucharze Niemiec, co jest rekordem w Bundeslidze.

- Przy okazji jest też polskim zawodnikiem, który ma na koncie najwięcej występów w rozrywkach Ligi Mistrzów – 61 meczów.